Jeszcze niespełna 2 lata temu wydawało się, że inwestowanie w fundusze inwestycyjne to nie tylko powierzanie środków w bezpieczne ręce, ale i zysk sięgający 150% w ciągu 3 lat*. Jednak w ciągu ostatniego roku mieliśmy okazję zobaczyć na własne oczy, jak najbardziej dochodowe fundusze inwestycyjne cofnęły się w swoich wynikach do sytuacji notowanej sprzed 5 lat, a z milionów złotych zainwestowanych przez klientów towarzystw inwestycyjnych i banków pozostało niespełna 50% (w najlepszym przypadku).
Być może naciski zaniepokojonych klientów na kadrę zarządzającą funduszami, a być może instytucji nadzorujących system bankowy sprawiły, że osoby podejmujące decyzję, jak lokować powierzone środki na giełdzie, zaczynają się odnajdywać w scenariuszu zgotowanym przez krach w gospodarce światowej. Łatwo przewidywać wzrost, jeśli mówimy o czasach prosperity, natomiast w sytuacji kryzysowej przewidywanie najbliższych trendów jest wyraźnie utrudnione. Od ponad miesiąca większości funduszy zaczyna powoli odrabiać straty, natomiast trudno powiedzieć, jak będą zachowywać się indeksy giełdowe, które mają największy wpływ na wartość jednostek uczestnictwa. Podsumowując,
inwestycje w bezpieczne fundusze inwestycyjne w chwili obecnej przypominają grę na giełdzie, z tą różnicą, że minimum 5% środków (udział uzależniony jest od skali ryzyka charakteryzujących dany rodzaj funduszu) zostało zainwestowanych w bezpieczne obligacje państwowe. Jeżeli apogeum kryzysu jest już za nami, to czeka nas powolne odrabianie strat i być może za kilka lat uda się na tym zarobić. Nasuwają się dwa kluczowe pytania: czy owe apogeum jest naprawdę za nami (a wielu analityków wciąż przewiduje, że kryzys potrwa minimum rok) i jak długo przyjdzie nam czekać na osiągnięcie zysków z zainwestowanych w jednostki uczestnictwa krajowych i zagranicznych funduszy inwestycyjnych. W niepewnych czasach warto pomyśleć o alternatywie, która skutecznie zastąpi inwestowanie na giełdzie. Zastanówmy się, czy istnieje możliwość inwestycji bez konieczności korzystania z ?atrakcyjnych? ofert bankowych. Obligacje skarbowe, nieruchomości, giełda towarowa, waluty etc. ? oto niektóre z możliwości w kolejności od najbezpieczniejszych do najbardziej ryzykownych. Drugie kryterium, jakie należy wziąć pod uwagę, to terminy, z jakimi wiążą się owe inwestycje. Aby mówić o opłacalności obligacji skarbowych, trzeba wziąć pod uwagę obligacje min. 5-10 letnie. Z obligacji 2-3 letnich zysk jest relatywnie niski. Jeśli chodzi o nieruchomości, to wielki boom na budownictwo miał miejsce po ogłoszeniu Polski i Ukrainy jako krajów przygotowujących Euro 2012, czyli w 2006 roku. Minęły trzy lata i optymizm inwestorów prysł niczym bańka mydlana. Wszystko przez opieszałość polskich władz związana z przygotowywaniem projektów obiektów sportowych, ale i modernizacji lotnisk, dworców kolejowych i autobusowych, budowy nowych hoteli i innych niezbędnych dla przygotowania światowej klasy wydarzenia. Okazało się, że budżet państwa jest niewystarczający na sfinansowanie takich inwestycji i konieczne były
kredyty udzielane pod realizację tych przedsięwzięć. Pamiętajmy, że Polska boryka się od kilkudziesięciu lat ze spłatą ?odsetek od odsetek? wobec banków zagranicznych, które w latach ?70 udzieliły nam kredytów konsumpcyjnych. Wracając do punktu wyjścia, nieruchomości nie wydają się być bezpieczną inwestycją w dzisiejszym czasie. Możliwość zyskania na nowopowstających budynkach, jak również tych, które są przedmiotem obrotu na rynku wtórnym, jest zbliżona do zera. Przechodząc dalej ? o tym, czy opłaca się inwestować w waluty, przekonali się posiadacze kredytów w walutach obcych. Rynek walut obcych można porównywać pod względem ryzyka do giełdy papierów wartościowych. Pójdźmy dalej, płody rolne, towary pochodzenia roślinnego (cukier, kawa, kakao itp.) i zwierzęcego (bydło, tusze, jaja, wełna), metale (również szlachetne, jak złoto, srebro) oraz surowce i produkty chemiczne (ropa naftowa, benzyna, olej) ? to i wiele innych jest przedmiotem obrotu na giełdzie towarowej, giełdzie o tyle różnej od giełdy papierów wartościowych, że następuje handel nie papierami wartościowymi typu akcje, opcje, kontrakty terminowe, warranty itp., a właśnie podstawowymi towarami z punktu widzenia funkcjonowania gospodarki państw zarówno rozwiniętych, jak i rozwijających się. Na giełdzie towarowej również można mówić o spekulacji cen towarów, jednakże poziom ryzyka jest równie wysoki jak na giełdzie papierów wartościowych lub na rynku walutowym. Reasumując, każda inwestycja wiąże się z ryzykiem. Rekompensatą za ryzyko są zarobione odsetki. To tłumaczy, dlaczego
banki tak chętnie udzielą nam pożyczki lub zaproponują kredyt pomimo niepewnej sytuacji i braku 100-procentowej pewności odzyskania tych środków. Nawet wysoko oprocentowane pożyczki idą jak świeże bułeczki, a bankowcy tylko zacierają ręce. Warto zatem pomyśleć o równie opłacalnych możliwościach inwestowania, m.in. w pożyczki społecznościowe, o których więcej przeczytasz w pozostałych artykułach.